,,Dlacze­go mam słuchać ser­ca? Bo nie uciszysz go nig­dy. I na­wet gdy­byś uda­wał, że nie słyszysz, o czym mówi, na­dal będzie biło w two­jej pier­si i nie przes­ta­nie pow­tarzać ci te­go, co myśli o życiu i świecie".

Pragnienie doskonałości-do pewnej Benedyktynki.

To nie jest iluzja – wierzyć, że ma się pragnienie bycia całkowicie należącą do naszego Pana, choć jednocześnie ma się słabości. Ile razy by nas te słabości dopadały w ciągu dnia, trzeba za każdym razem, abyśmy się zwracali natychmiast do Naszego Pana i podejmowali czyny miłości. Pragnienie miłości już jest czynem miłości.
Abyś się poprawiła z próżności, z pragnienia podobania się ludziom, z tej samoświadomości, najlepszym sposobem jest:

1
. Czynić wszystko bezpośrednio po to, by się podobać Bogu. Im bardziej twoje oko spogląda na Boga, tym mniej patrzy na samą siebie;

2. Dziękować Bogu, który jest źródłem wszelkiego dobra, wszelkiego dobra, jakie ty czynisz, twoich sukcesów etc.

3. Nie dziwić się ani nie niepokoić się, kiedy ci się zdarza upaść, lecz prosić o przebaczenie i natychmiast „sursum corda”.

Widzę, że nasz Pan właśnie cię formuje. Nic bardziej fatalnego w życiu duchowym od myśli, że możemy coś dobrego bez Naszego Pana, a nasza miłość własna jest tak subtelna, że „nieświadomie” przypisujemy sobie tę odrobinę dobra, jakie czynimy – to zniszczyłoby wszystko. Nasz Pan z miłości pozostawia nas naszej złej naturze i wtedy jesteśmy przerażeni widząc całe zło i możliwości zła, jakie się w nas ukrywają. Nie oznacza to, że jesteśmy gorsi niż wcześniej, lecz Nasz Pan pozwala nam ujrzeć głębiny zła, jakie łaska zakrywała. W tych chwilach powinniśmy działać w jedności z zamiarami Boga, głęboko się korząc i rzucając się w ramiona Boga. Diabeł usiłuje zmącić twój pokój przez subtelności, abyś przestała czynić dobrze z próżności. Nie należy nigdy przerywać dobra z tego powodu, lecz oczyszczać swoją intencję.Najlepiej połączyć się z Jezusem Chrystusem i „z Jego intencjami”, a jeśli się znajdzie coś niedoskonałego w twoich intencjach, ta jedność z Jezusem Chrystusem uzdrowi to. (...) Mam wielkie pragnienie uczynić z ciebie małą świętą, widzę, że tego pragnie Nasz Pan. To czego On pragnie to to, abyś czyniła wszystko z miłości, całkiem po prostu. I nie bądź zaskoczona, że wciąż nie jesteś tak doskonałą, jak tego pragniesz.

Uczeń poprosił mistrza:
- Jesteś taki mądry. Zawsze masz dobre samopoczucie, nigdy się nie złościsz. Pomóż mi, abym i ja stał się taki jak ty.
Mistrz zgodził się i poprosił ucznia, by ten przyniósł kartofla i plecak.
- Gdy się na kogoś obrazisz lub rozzłościsz i zachowasz urazę, - powiedział mistrz, - weź jednego kartofla, napisz na nim imię człowieka, z którym miałeś konflikt i włóż kartofla do plecaka.
- To wszystko? – zapytał zdumiony uczeń.
- Nie, - odparł mistrz. – Musisz zawsze nosić ten plecak przy sobie. Za każdym razem, gdy się na kogoś pogniewasz – dorzucaj kolejnego kartofla.
Uczeń pilnie wykonywał polecenia mistrza. Mijał czas, plecak wypełnił się kartoflami i stał się ciężki. Noszenie go wszędzie ze sobą było sporą niewygodą. W dodatku, kartofel, który trafił do plecaka jako pierwszy, zaczął gnić, pokrył się lepkim śmierdzącym szlamem. Inne kartofle puszczały pędy, psuły się, wydzielały ostry, nieprzyjemny zapach.
Uczeń przyszedł do mistrza i zaczął się skarżyć:
- Nie mogę tego świństwa wszędzie ze sobą nosić. Po pierwsze, plecak jest za ciężki, a po drugie – kartofle się psują. Zaproponuj inne rozwiązanie.
Mistrz odpowiedział:- To samo dzieje się w twojej duszy. Po prostu nie zauważasz tego od razu. Działania zmieniają się w nawyki. Nawyki stają się charakterem, który produkuje złowonne cechy. Dałem ci możliwość obserwacji tego procesu. Za każdym razem, gdy postanowisz się obrazić lub odwrotnie – obrazić kogoś – zastanów się, czy jest ci potrzebny dodatkowy kartofel.

Pewien dobry, aczkolwiek słaby chrześcijanin spowiadał się,
jak zwykle, u swojego proboszcza. Jego spowiedzi przypominały zepsutą płytę:
zawsze te same uchybienia, a przede wszystkim ten sam poważny grzech.

- Koniec tego! - powiedział mu pewnego dnia zdecydowanym tonem proboszcz.
- Nie możesz żartować sobie z Boga.
Naprawdę ostatni już raz rozgrzeszam cię z tego przewinienia.
Pamiętaj o tym!

Ale po piętnastu dniach człowiek znów przyszedł do spowiedzi wyznając ten sam grzech.
Spowiednik naprawdę stracił cierpliwość:

- Uprzedzałem cię, że nie dam ci rozgrzeszenia.
Tylko w ten sposób się nauczysz...

Poniżony i zawstydzony mężczyzna podniósł się z klęczek.
Dokładnie nad konfesjonałem, zawieszony był na ścianie wielki, gipsowy krzyż.
Człowiek wzniósł nań swe spojrzenie.
I właśnie w tym momencie gipsowy Chrystus z krzyża ożywił się,
podniósł swoje ramię i uczynił znak przebaczenia:
"Rozgrzeszam cię z twojej winy..."

Każdy z nas związany jest z Bogiem, pewną nitką.
Kiedy popełniamy grzech, ta nić się przerywa.
Ale kiedy ubolewamy nad naszą winą - Bóg zawiązuje na nitce supełeki w ten sposób staję się ona krótsza. Przebaczenie zbliża nas do Boga
Gdy człowiek nie wie, co zrobić, sumienie mówi mu tylko jedno: „szukaj”.

,,Kto chce zrozumieć naturę wiary religijnej, niech będzie przygotowany na spotkanie z prostotą. Trudność rozumienia nie polega bowiem na tym, że wiara jest złożona, a my prości, ale na tym, że my powikłani, a wiara prosta''.

,,"Pewien tata i jego synek szli podcieniami miejskiej ulicy, przy której znajdowały się sklepy i wielkie wystawy. Tatuś niósł torbę pełną paczek i sapał ze złości mówiąc do dziecka:
- Kupiłem ci czerwony kombinezon, kupiłem ci robota, kupiłem ci zestaw piłkarzy... Co jeszcze mam ci kupić????
- Weź mnie za rękę - odpowiedziało dziecko".
Odłóż portfel i weź dziś kogoś za rękę...bo w życiu liczy się tylko Miłość!!!!!!!!!!!!a jej nie można kupić za żadne pieniądze!!!"
" Dlaczego wszyscy tutaj są tak szczęśliwi, a ja nie?
- Dlatego, że nauczyli się widzieć dobro i piękno wszędzie - odrzekł Mistrz.
- Dlaczego więc ja nie widzę wszędzie dobra i piękna?- Dlatego, że nie możesz widzieć na zewnątrz siebie tego, czego nie widzisz w sobie."
Darmowe strony internetowe dla każdego